W języku polskim występuje jednostka ktoś zamknął lub pozamykał coś na cztery spusty – 1. „ktoś zamknął coś bardzo dokładnie”; 2. „ktoś sprawił, że coś stało się niedostępne i nie można z tego korzystać” [WSJP]. Istnieje również wariant tego frazeologizmu: zamknąć na siedem spustów. Na przykład: Biuro byłego posła Józefa Skowyry na tyłach ulicy Śródmiejskiej w Pile jest już zamknięte na siedem spustów. [NKJP, Z ziemi pilskiej. 2005. Gazeta Poznańska]. Porównaj: Бахкаю дверима: ненавиджу! Зачинити, замкнути на всі замки! Не бачити, не чути! Біжу в найглухіший кут салону, забиваюся, закриваю вуха долонями, тільки би не чути ані звуку, ані шереху. Нічого! (Люко Дашвар, Ініціація).
Ćwiczenia i zadania
Ćwiczenie 12. Jakie znaczenie ma frazeologizm użyty w tekście? Czy spodobałyby ci się takie „wakacje”? Uzasadnij swoją wypowiedź.
Od niedawna w Europie Zachodniej panuje moda na niby-wakacje. Polega ona na udawanej wyprawie na urlop. Najpierw należy uprzedzić znajomych i rodzinę, że planujemy wyjazd, na przykład dwutygodniowy, dlatego jeśli chcą się z nami spotkać, to musimy się umówić jak najszybciej. Potem organizujemy osobę, do której wynosimy nasze kwiatki (żeby je podlewała), a jeśli mamy psa, kota lub innego pupila – zawozimy go do hotelu dla zwierząt lub do kogoś, kto zajmie się nim podczas naszej nieobecności. Dzień przed planowanym urlopem uprzedzamy sąsiadów, że wyjeżdżamy wczesnym rankiem, ale wyjdziemy po cichu, żeby nikogo nie obudzić. Następnie jedziemy do sklepu i robimy zapas jedzenia i picia na dwa tygodnie. W zaplanowanym dniu zamykamy drzwi na siedem spustów, wyłączamy telefon i „wakacjujemy”, czyli głównie oglądamy telewizję, śpimy, czytamy zaległe książki, jemy i pijemy na przemian. Naszym jedynym ograniczeniem jest konieczność zachowania względnej ciszy – przecież nie ma nas w domu. Warto też przestudiować przewodniki turystyczne opowiadające o miejscu, gdzie „byliśmy”, żeby potem opowiedzieć o nich znajomym. Po „powrocie” organizujemy przyjęcie, na którym chwalimy się szczegółami naszej wyprawy. Uprzedzamy, że nie robiliśmy żadnych zdjęć, bo chcieliśmy jak najwięcej zapamiętać. Takie wakacje są w sumie ze trzy razy tańsze niż prawdziwy wyjazd.
